W ostatnich latach wielu polskich kredytobiorców frankowych z powodzeniem kwestionowało swoje umowy. Teraz uwaga kieruje się na kredyty złotówkowe o zmiennej stopie opartej o WIBOR. Czy możliwe jest „odwiborowanie” kredytu (czyli usunięcie z niego wskaźnika WIBOR) lub nawet unieważnienie całej umowy? Punktem zwrotnym stała się opinia Rzecznika Generalnego TSUE z 11 września 2025 r. w sprawie C-471/24 dotyczącej kredytu w PKO BP. Rzeczniczka Laila Medina potwierdziła, że sądy mogą badać klauzule oprocentowania opartego o WIBOR pod kątem praw konsumenta, choć nie mogą kwestionować samego wskaźnika WIBOR ani metod jego ustalania – przynajmniej w odniesieniu do nowszych umów. W praktyce oznacza to, że WIBOR nie jest „świętą krową” – sąd oceni, czy bank rzetelnie poinformował klienta o ryzyku zmiennej stopy, a klauzula jest transparentna i uczciwa. Wyjaśniamy, kiedy możliwe jest usunięcie WIBOR z kredytu lub unieważnienie takiej umowy oraz jak krok po kroku sprawdzić swoją dokumentację.
Opinia Rzecznika TSUE – co oznacza dla kredytów WIBOR?
Rzecznik Generalna TSUE jasno stwierdziła: fakt, że oprocentowanie kredytu oparte jest o wskaźnik referencyjny WIBOR, nie blokuje z góry kontroli takiego postanowienia pod kątem nieuczciwych warunków konsumenckich. Innymi słowy, sądy mają prawo zbadać klauzulę zmiennego oprocentowania – tak jak badały klauzule walutowe w kredytach frankowych – by ocenić, czy jest przejrzysta i nie narusza interesów konsumenta. To duży sukces klientów, bo banki liczyły na odrzucenie pozwów już na tym etapie.
Jednocześnie jednak TSUE ograniczył pole badania samego wskaźnika WIBOR. Jeżeli kredyt zawarto po wejściu w życie odpowiednich przepisów UE (rozporządzenia BMR) i gdy WIBOR był już oficjalnie uznanym benchmarkiem (tj. widniał na unijnej liście kluczowych wskaźników po 28 marca 2019 r.), sąd nie może kwestionować metodologii wyznaczania WIBOR-u. Wynika to z faktu, że od tego momentu WIBOR podlega specjalnemu nadzorowi i regulacji – uznano go za wskaźnik zgodny z unijnym prawem. Banki odtrąbiły to jako swoje zwycięstwo, twierdząc, że „WIBOR jest prawidłowy i zgodny z prawem” oraz że sądy nie mogą podważyć sposobu jego ustalania.
To ograniczenie nie działa wstecz. Kredyty zawarte przed 2019 r. nie korzystają z „parasola ochronnego” BMR. W chwili podpisania tych starszych umów WIBOR nie był jeszcze w pełni uregulowany jako oficjalny benchmark, więc w sporach dotyczących umów sprzed 2019 sądy mogą badać nawet sam WIBOR – jego charakter, sposób wyznaczania i wiarygodność. Innymi słowy, klienci z dawno zawartymi kredytami mają jeszcze szersze pole do argumentacji. Co więcej, pełna autoryzacja administratora WIBOR (GPW Benchmark) nastąpiła dopiero w grudniu 2020 r.. To sugeruje, że wszystkie umowy zawarte przed końcem 2019 r. (a może nawet do końca 2020 r.) mogą być w pełni weryfikowane przez sąd – łącznie z zasadnością samego wskaźnika, bo prawo nie działa tu retroaktywnie.
Opinia TSUE zapowiada, że klauzule WIBOR w umowach kredytowych będą wnikliwie badane przez polskie sądy. Jeśli okaże się, że bank nie dopełnił obowiązków informacyjnych wobec klienta, zapis o zmiennym oprocentowaniu może zostać uznany za abuzywny (nieuczciwy). To otwiera drogę do wyeliminowania WIBOR-u z umowy lub nawet unieważnienia kontraktu. Zanim jednak przejdziemy do skutków, warto wiedzieć, na jakich konkretnie podstawach można kwestionować WIBOR w swojej umowie.
Kiedy można zakwestionować WIBOR w umowie kredytowej?
Sama obecność WIBOR w umowie nie czyni jej automatycznie nieważną – wiele zależy od tego, jak zapis o oprocentowaniu został sformułowany i jakie informacje przekazano konsumentowi. TSUE wskazał, że klauzula oparta o WIBOR musi być napisana jasno i przejrzyście, a konsument przed podpisaniem umowy powinien otrzymać pełne informacje na temat mechanizmu zmiennej stopy. Jeśli tych informacji zabrakło lub były one niejasne, klauzulę można podważać. Oto typowe mankamenty umów kredytowych z WIBOR, które mogą stanowić podstawę roszczeń:
-
Brak informacji o administratorze wskaźnika – W umowie nie podano, kto administruje i ustala stawkę WIBOR. Ten obowiązek pojawił się dopiero wraz z unijnym rozporządzeniem BMR; wcześniej banki często ograniczały się do podania źródła notowań, np. serwisu Reuters. W wielu umowach sprzed 2018 r. w ogóle nie wskazano instytucji odpowiedzialnej za indeks – czasem co najwyżej wspomniano organizatora fixingu (np. Stowarzyszenie ACI Polska), ale najczęściej tylko, że „WIBOR publikowany jest w serwisie Thomson Reuters”. To za mało – klient nie wiedział nawet, kto tak naprawdę stoi za wskaźnikiem, który decyduje o wysokości jego rat.
-
Niejednoznaczna lub niestandardowa nazwa wskaźnika – W umowie zamiast jasno wskazać WIBOR 3M lub 6M, pojawiają się nietypowe skróty lub nazwy. Przykłady to m.in. „W3” lub „W6” (spotykane w dawnych umowach BPH/GE Money), „WIBOR S-3M” (używane m.in. w umowach PKO BP) czy tajemniczy symbol „DBPLN” (w umowach Getin Bank). Takie określenia mogą dezorientować konsumenta – trudno było samodzielnie sprawdzić ich znaczenie w niezależnym źródle. Co więcej, czasem były to modyfikacje standardowego WIBOR (np. WIBOR S-3M oznaczał średni WIBOR 3M z pewnego okresu). To sprzeczne z duchem BMR, który wymaga, by oprocentowanie oparte było na obiektywnym, jednoznacznym benchmarku, bez arbitralnych modyfikacji. Unijne prawo zabrania bankom dowolnie zmieniać definicji wskaźnika referencyjnego lub stosować własne formuły oprocentowania. Jeśli więc starsza umowa zawiera taką przeróbkę WIBOR-u i nie została zaktualizowana aneksem po wejściu BMR, istnieje argument, że nie dostosowano jej do obowiązującego prawa – może być nieważna w tej części.
-
Brak informacji o wpływie zmiany stawki na koszty kredytu – Bank powinien wyjaśnić klientowi, jak zmienny WIBOR przełoży się na wysokość rat i całkowity koszt kredytu. Chodzi o przedstawienie ryzyka: co się stanie z ratą, gdy WIBOR wzrośnie lub spadnie. W wielu umowach ograniczono się do zdawkowego zapisu typu: „w razie wzrostu stawki referencyjnej wzrośnie rata kredytu”. Takie ogólnikowe pouczenie to za mało. Przykładowo w umowie PKO BP z 2013 r. znalazło się oświadczenie klienta, że „został poinformowany, iż ponosi ryzyko stopy procentowej, polegające na wzroście raty kredytu w przypadku wzrostu stawki referencyjnej”. Brzmi poprawnie, ale nie daje żadnej konkretnej wiedzy – o jaką skalę wzrostu rat chodzi? jak często WIBOR może się zmienić? Konsument nie dostał danych, by ocenić np., czy rata 1500 zł może wzrosnąć do 2000 zł, 3000 zł albo 5000 zł w niekorzystnym scenariuszu. Brak takiej konkretnej symulacji lub kalkulacji oznacza, że klient nie wyraził w pełni świadomej zgody na ryzyko – po prostu nie znał potencjalnej skali problemu.
-
Symulacje i wykresy przedstawione w mylący sposób – Jeżeli bank wręczał klientowi materiały ilustracyjne, często bagatelizowały one ryzyko. Np. zdarzały się ulotki z wykresem WIBOR 3M z ostatniego roku, gdzie linia była prawie płaska – stawki wahały się tylko w przedziale 4–5%, co mogło uspokoić, że „dużych skoków nie ma”. Tyle że to zależy od przyjętego horyzontu danych. Historycznie WIBOR potrafił przekroczyć 20% – w latach 90. zdarzały się poziomy ponad 30%. Jeśli klientowi nie pokazano długoterminowej historii wskaźnika, to nie uświadomiono mu realnej zmienności stóp. TSUE w opinii zauważył analogię do kredytów walutowych: tam wymagano przedstawienia wykresu kursu franka z kilkudziesięciu lat, by ukazać ryzyko; podobnie pełna informacja dla WIBOR powinna objąć dane z wielu lat, a nie tylko wycinek sprzyjający tezie o stabilności.
-
Niejasne lub „blankietowe” pouczenia o ryzyku – Wiąże się to z poprzednimi punktami. W wielu umowach informacje o ryzyku ograniczono do paru zdań w stylu: „oprocentowanie jest zmienne, co oznacza, że rata może wzrosnąć”. Brakowało dalszych wyjaśnień – np. jak duże mogą być te wahania albo czy istnieją jakieś mechanizmy ograniczające wzrost rat. Taki lakoniczny przekaz mógł tworzyć złudne poczucie bezpieczeństwa. Rzecznik TSUE podkreśliła, że sposób prezentacji informacji nie może zniekształcać obrazu wskaźnika – bank nie może przedstawiać WIBOR-u w fałszywie uspokajającym świetle ani pomijać istotnych faktów wpływających na jego zmienność.
-
Brak przekazania dokumentów o źródłach i zasadach ustalania WIBOR – Konsument powinien mieć możliwość dotarcia do szczegółowych informacji o tym, jak WIBOR jest wyznaczany. Bank nie musi wręczać skomplikowanego regulaminu fixingu na piśmie (TSUE potwierdził, że nie ma obowiązku przekazywania bardziej szczegółowych danych niż wymaga BMR). Ale powinien przynajmniej wskazać, gdzie takich informacji szukać – np. podać nazwę administratora i jego stronę internetową z dokumentacją wskaźnika. W wielu starszych umowach próżno szukać wzmianki, gdzie publikowane są oficjalne dane czy metodologia WIBOR. Często nie przewidziano też, co się stanie, jeśli wskaźnik przestanie być dostępny (tzw. klauzule awaryjne, dziś wymagane). Braki w tym zakresie również rzutują na przejrzystość klauzuli – klient był zdany na zaufanie bankowi co do uczciwości WIBOR-u, nie mając łatwego dostępu do niezależnych informacji.
Przykłady z umów różnych banków
Problemy opisane powyżej nie są teoretyczne – pojawiały się realnie w umowach wielu banków. Oto kilka przykładów, jak różne instytucje definiowały oprocentowanie WIBOR w sposób mogący budzić wątpliwości:
-
PKO BP: W starszych umowach tego największego banku brakowało wskazania administratora WIBOR (co zrozumiałe, bo przed 2018 r. formalnego administratora nie ustanowiono). Podawano za to źródło notowań – np. serwis Reuters, który… od lat nie publikował stawek WIBOR. Taka informacja była więc nieaktualna i myląca. Ponadto PKO stosował skrót „WIBOR 3M(S)” lub „WIBOR S-3M”, oznaczający średnią wartość WIBOR 3M z jakiegoś okresu (np. z ostatnich 3 miesięcy). Dla klienta formuła ta nie była w pełni jasna, a jednocześnie stanowiła odejście od standardowego wskaźnika z danego dnia. Wreszcie, materiały informacyjne bywały skromne – jak wspomniano, w umowie z 2013 r. ograniczono się do lakonicznego ostrzeżenia o ryzyku stopy procentowej, bez żadnych symulacji konkretnych kwot. Tego typu „blankietowe” pouczenie nie tłumaczyło realnego zagrożenia wzrostu rat.
-
Bank Pekao: W umowach Pekao również nie wskazywano administratora WIBOR, poprzestając na ogólnych informacjach. Co więcej, spotykano się z niestandardowym sposobem ustalania oprocentowania – np. zapisy, że oprocentowanie oparte jest na średnim WIBOR z poprzedniego okresu (miesiąca lub kwartału). Takie uśrednianie wskaźnika (w stylu WIBOR 3M liczony jako średnia z ostatnich trzech miesięcy) może być postrzegane jako nierealne i sprzeczne z zasadami BMR, wymagającymi obiektywnego benchmarku bez własnych modyfikacji. Ponadto, niektóre odniesienia w dokumentach Pekao okazywały się mało przydatne – np. wskazywano strony internetowe z tabelami oprocentowania, które z czasem przestały istnieć lub nie zawierały oczekiwanych danych. Klient, nawet jeśli chciał zweryfikować WIBOR, mógł mieć problem ze znalezieniem aktualnych informacji.
-
Getin Bank (dawny Getin Noble/Deutsche Bank): W umowach przejętych przez Getin pojawiał się tajemniczy symbol „DBPLN” jako podstawa oprocentowania. Był to wskaźnik oprocentowania stosowany pierwotnie przez Deutsche Bank Polska. Dla przeciętnego klienta skrót DBPLN nic nie mówił – umowa nie wyjaśniała, że to po prostu pewna odmiana stawki WIBOR (lub stawka oparta na WIBOR). Co gorsza, nie dało się go znaleźć w prasie czy internecie, bo nie był publicznie podawany w serwisach finansowych. Brak transparentności jest tu oczywisty: konsument nie mógł samodzielnie zweryfikować, jak kształtuje się ten indeks, ani zrozumieć mechanizmu jego ustalania. Takie praktyki to prosta droga do uznania klauzuli za nieuczciwą – klient podpisywał umowę trochę „w ciemno”, zdając się na wyjaśnienia banku.
Oczywiście każda sprawa jest indywidualna – różne banki miały różne wzorce umów, a te ewoluowały w czasie. Niemniej wiele starych umów hipotecznych zawiera luki informacyjne podobne do powyższych. Dlatego tak ważne jest, by kredytobiorcy sami prześwietlili swoje dokumenty. Poniżej przedstawiamy prostą listę kontrolną.
Lista kontrolna: jak samodzielnie sprawdzić swoją umowę krok po kroku
Jeżeli masz kredyt ze zmiennym oprocentowaniem opartym na WIBOR, warto przeanalizować umowę pod kątem powyższych kwestii. Pamiętaj: im starsza umowa (zwłaszcza sprzed 2019 r.), tym większe prawdopodobieństwo, że znajdziesz w niej braki. Oto plan działania:
-
Odszukaj w umowie klauzulę dotyczącą oprocentowania. Zazwyczaj znajduje się w pierwszych paragrafach umowy kredytowej lub w części dotyczącej kosztów kredytu. Sprawdź, jak dokładnie jest sformułowana stopa procentowa – czy jest to „WIBOR 3M/6M + marża”, czy może użyto innego symbolu lub opisu (np. „stopa referencyjna W3 plus marża X%”).
-
Zanotuj nazwę wskaźnika i okres, którego dotyczy. Upewnij się, że rozumiesz, co ta nazwa oznacza. Standardowo powinno to być coś w rodzaju WIBOR 3M, WIBOR 6M itd., gdzie liczba oznacza okres aktualizacji stawki (3 miesiące, 6 miesięcy). Jeśli widzisz niestandardowy skrót (jak W3, W6, DBPLN, WIBOR S-3M itp.), wiedz, że może to być nietypowe oznaczenie – prawdopodobnie odnosi się do WIBOR-u, ale w zmodyfikowanej formie. Taki przypadek warto skonsultować, bo bank nie powinien ukrywać wskaźnika pod własnym kodem.
-
Sprawdź, czy podano administratora wskaźnika WIBOR. Poszukaj w umowie (lub ogólnych warunkach umowy, regulaminach) informacji typu: „Administratorem wskaźnika WIBOR jest … (np. GPW Benchmark S.A.)”. W nowych umowach, szczególnie po 2020 r., takie wzmianki powinny się pojawić, bo wymaga tego prawo. Jeśli Twoja umowa była zawierana wcześniej, bardzo możliwe, że takiej informacji brak. To znak, że bank nie poinformował Cię, kto nadzoruje i wyznacza WIBOR – co teraz uznaje się za istotne zaniedbanie.
-
Zobacz, jak opisano zmienność oprocentowania. Czy umowa zawiera wyjaśnienie, co się stanie, gdy WIBOR wzrośnie lub spadnie? Szukaj sformułowań o wpływie zmiany wskaźnika na wysokość raty lub całkowity koszt kredytu. Idealnie, bank powinien przekazać tę informację w zrozumiały sposób, tak by przeciętny klient mógł ocenić potencjalne konsekwencje. Jeśli jedyne, co znajdziesz, to zdanie, że „oprocentowanie jest zmienne, co oznacza zmianę wysokości raty”, to zdecydowanie za mało. Brak konkretów na temat ryzyka będzie działać na Twoją korzyść w ewentualnym sporze.
-
Poszukaj, czy bank dostarczył jakieś symulacje lub wyliczenia wysokości rat. Czy razem z umową, w załączniku albo ofercie, znalazł się harmonogram spłaty uwzględniający różne poziomy WIBOR? A może przedstawiono Ci wykres historycznych wartości WIBOR? Jeśli tak – przyjrzyj się tym danym krytycznie. Ustal, jaki okres obejmowały i czy nie były zbyt optymistyczne. Przykładowo, czy pokazano tylko ostatni rok (kiedy stopy były stabilne), zamiast wieloletniej historii obejmującej okresy gwałtownych wzrostów? Brak długoterminowych danych może świadczyć o tym, że bank zbagatelizował ryzyko w przekazie dla klienta. Z kolei brak jakiejkolwiek symulacji (żadnych wyliczeń rat w razie zmiany stopy) oznacza, że klient nie miał szans w pełni świadomie zgodzić się na ryzyko zmiennego oprocentowania.
-
Sprawdź odniesienia do źródeł publikacji WIBOR. W umowie lub dokumentach towarzyszących powinna być informacja, gdzie można znaleźć bieżące wartości wskaźnika. Może to być nazwa serwisu (np. Reuters, Bloomberg) albo strona internetowa (np. GPW Benchmark, strona banku). Upewnij się, czy wskazane źródło faktycznie istnieje i zawiera potrzebne dane. Jeśli w umowie jest mowa o serwisie lub witrynie, która już nie działa albo nie podaje stawek WIBOR – to kolejny dowód, że klient praktycznie nie miał dostępu do aktualnych informacji. Przykładowo, powoływanie się na serwis Thomson Reuters mija się z celem, bo od około dekady nie publikuje on stawek WIBOR. We współczesnych umowach raczej pojawi się strona GPW Benchmark lub komunikaty PAP – jeśli tego brakuje, to znaczy, że bank nie ułatwił Ci samodzielnej weryfikacji oprocentowania.
-
Poszukaj dodatkowych dokumentów lub klauzul dotyczących wskaźników. Od czasu wejścia w życie BMR banki powinny wprowadzać do umów klauzule awaryjne (mówiące, co się stanie, gdy dany wskaźnik przestanie być publikowany lub zostanie zastąpiony innym). Sprawdź, czy Twoja umowa to zawiera – może to być na końcu umowy lub w regulaminie. Jeśli takich postanowień brak, a umowa jest z ostatnich lat, to potencjalnie bank nie dostosował umowy do wymogów BMR. To także kwestia, którą można podnieść (choć w praktyce brak klauzul awaryjnych sam w sobie może zostać przez ustawodawcę „naprawiony” odgórnie przy zmianie wskaźnika na WIRON w przyszłości).
-
Zbadaj datę zawarcia umowy w kontekście BMR. Jeśli Twój kredyt został podpisany przed 2018–2019 r., to – jak już wspomniano – sąd w ewentualnym pozwie będzie miał pełną swobodę badania WIBOR-u jako takiego, ponieważ w momencie zawarcia umowy nie był on objęty unijnym nadzorem. To zwiększa Twoje szanse, bo możesz argumentować nie tylko brak informacji, ale i np. wadliwość samego mechanizmu WIBOR (gdyby dowieść, że np. był on podatny na manipulacje). Jeśli umowa jest nowsza, po 2019 r., wówczas WIBOR formalnie jest uznany za legalny i rynkowy – tu skupisz się przede wszystkim na przejrzystości klauzul i obowiązkach informacyjnych banku.
Przeprowadzenie takiego audytu własnej umowy da Ci obraz, jak mocne mogą być Twoje argumenty w ewentualnym sporze z bankiem.
Zakończenie: możliwe skutki i co może zrobić klient
Co grozi bankom, a co zyskuje kredytobiorca, gdy sąd uzna klauzulę WIBOR za nieuczciwą? Teoretycznie, najprostszym rozwiązaniem byłoby „odwiborowanie” kredytu, czyli usunięcie z umowy wskaźnika referencyjnego i pozostawienie oprocentowania opartego wyłącznie na marży banku. Dla klienta oznaczałoby to ogromną ulgę – rata spadłaby drastycznie, bo oprocentowanie z np. ~8% nagle zmalałoby do ~2% (tyle co sama marża). Bank straciłby odsetki wynikające ze wskaźnika, ale umowa nadal by obowiązywała (klient wciąż musi spłacić kapitał plus niewielkie odsetki marżowe).
Inny scenariusz to unieważnienie całej umowy. Może do tego dojść, jeśli sąd uzna, że po wyeliminowaniu WIBOR-u umowa nie może dalej funkcjonować (bo np. strony nie zawarłyby jej w takiej okrojonej formie). Taki finał znamy z wielu spraw frankowych – kontrakt upada, a strony dokonują rozliczeń (kredytobiorca zwraca pożyczony kapitał pomniejszony o to, co już spłacił, natomiast bank oddaje wszystkie pobrane raty, prowizje i odsetki). Unieważnienie jest więc bardziej skomplikowane rozliczeniowo, ale często korzystne dla klienta – zwłaszcza jeśli spłacił już znaczną część kredytu.
Warto zaznaczyć, że TSUE w opinii nie przesądził, czy dopuszczalne jest pozostawienie kredytu opartego tylko na marży (bez WIBOR) – to zagadnienie zapewne rozstrzygnie się w wyroku i praktyce sądowej. Ostateczny wyrok TSUE w sprawie WIBOR spodziewany jest w I kwartale 2026 r.. Jeśli potwierdzi wnioski z opinii, można się spodziewać lawiny pozwów – prawnicy już teraz wskazują, że TSUE dał zielone światło do badania umów „złotówkowych” analogicznie jak frankowych. Banki oficjalnie cieszą się, że WIBOR jako wskaźnik obronił się, ale w gruncie rzeczy ugrały bardzo niewiele. Niezależnie od nietykalności metodologii WIBOR (dla nowych umów), sądy będą punkt po punkcie sprawdzać, czy bank rzetelnie poinformował klienta o ryzyku i zasadach działania oprocentowania. A przykładów zaniedbań – jak pokazaliśmy – jest mnóstwo.
Dla Ciebie, jako kredytobiorcy, to ważny sygnał. Jeżeli odkryłeś, że Twoja umowa zawiera opisane wyżej braki, wiesz już, że masz mocne argumenty, by domagać się sprawiedliwości. Opinia Rzecznika TSUE to dopiero początek – wskazówka dla polskich sądów, gdzie szukać luk w umowach i jak oceniać praktyki banków. Można powiedzieć, że era „odwiborowania” kredytów właśnie się zaczyna. Jeśli czujesz się poszkodowany, nie musisz czekać bezczynnie. Już teraz możesz przeanalizować umowę, zasięgnąć porady i – w razie potrzeby – podjąć kroki prawne. Walka może być długa, ale przykład frankowiczów pokazuje, że upór konsumentów poparty unijnym prawem potrafi przynieść wymierne korzyści. Teraz również kredytobiorcy złotówkowi mają na to realną szansę. WIBOR można okiełznać – wystarczy wiedzieć, gdzie szukać nieprawidłowości, i nie bać się dochodzić swoich praw.
BEZPŁATNA ANALIZA UMOWY KREDYTU PLN z WIBOR
Prześlij do BEZPŁATNEJ ANALIZY swoją umowę kredytu.
Wyślij skan lub zdjęcia umowy na adres e-mail:
PLN@adwokatjsosnowski.pl
W przeciągu kilku dni roboczych dokonamy analizy i wskażemy możliwości usunięcia WIBORU z Twojej umowy, a także możliwość uzyskania natychmiastowego zabezpieczenia roszczenia.
Może to skutkować w niektórych przypadkach natychmiastowym obniżeniem raty o 75% oraz możliwością odzyskania od banku wysokich kwot.
Do przeprowadzenia analizy wymagamy pełnego skanu umowy ze wszystkimi danymi oraz wskazanie numeru kontaktowego – umowy z zasłoniętymi danymi stron nie będą podlegały analizie.
Z uwagi na duże zainteresowanie czas oczekiwania na analizę to około 10 dni roboczych.
Okresowo czas może ulec wydłużeniu.

