Choć Santander Bank Polska nie udzielał pod swoim szyldem kredytów frankowych, to jest “spadkobiercą” umów zawartych przez polskich kredytobiorców z Kredyt Bankiem i Bankiem Zachodnim. Udział tej grupy kredytów w ogólnym portfelu banku wynosi niecałe 6% – łączna wartość umów frankowych obsługiwanych przez Santander Bank Polska to ok. 9,1 mld zł.
Jest to jeden z chętniej pozywanych przez frankowiczów banków w Polsce – na koniec I kwartału 2022 r. toczyło się przeciwko Santanderowi 9476 postępowań frankowych. W zaledwie rok liczba aktywnych spraw, w których Santander sądzi się z frankowiczami, urosła o ok. 78%. Co zrobić z kredytem frankowym w Santander Bank Polska? Czy opłaca się podpisać ugodę z bankiem? A może najlepiej od razu pozwać bank i żądać unieważnienia umowy w całości? Przyjrzyjmy się tym kwestiom dokładniej.
Umowy zawierane w przeszłości z Kredyt Bankiem i BZWBK, które dziś obsługuje Santander Bank Polska, nie różniły się znacząco od ofert konkurencji.
Także i tu występowały słynne już klauzule przeliczeniowe, na podstawie których bank – wg sobie znanych metod – wyliczał wartość należnego klientowi kapitału, jak również pobieranych od niego rat kapitałowo-odsetkowych.
Bank miał własne tabele kursowe, które nie odzwierciedlały w obiektywny sposób sytuacji na rynkach walutowych. Ponieważ klient nie wiedział, w jaki sposób bank wylicza własne kursy kupna i sprzedaży, nie mógł przewidzieć, jaką kwotę ostatecznie dostanie w ramach wypłaconego kredytu.
Dziś brzmi to absurdalnie, ale tak właśnie było – banki udzielające kredytów we frankach wyrażały w umowie kwotę kapitału w CHF, a następnie wypłacały go w PLN, stosując niekorzystny dla kredytobiorcy kurs przeliczeniowy.
Efektem tego często dochodziło do sytuacji, w których kredytobiorca dostawał od banku mniej niż zakładał. Ale to nie wszystko – wysokość rat oraz saldo zadłużenia również były ustalane na podstawie “wirtualnego” kursu walutowego kształtowanego arbitralnie przez bank. Rezultat?
Część frankowiczów, którzy zawarli swoje umowy w latach 2004-2008, do dziś nie spłaciła pierwotnie pożyczonej kwoty.
Jeśli można mówić o jakichkolwiek plusach tej sytuacji, należy zaliczyć do nich to, że sądy dziś masowo unieważniają takie umowy na podstawie obecności w nich niedozwolonych klauzul – w tym tych, które służyły bankowi do jednostronnego kształtowania kursu.
Dodatkowo kredytobiorcy zaciągający takie zobowiązanie nie byli należycie informowani o ryzyku walutowym, co również sądy biorą pod uwagę przy orzekaniu.
Poniżej prezentujemy kilka przykładów wygranych spraw naszych Klientów wraz z opisem przebiegu sprawy
Frankowicz może dokonać wstępnej analizy wadliwości swojej umowy kredytowej poprzez skorzystanie z naszej aplikacji online skanerCHF.pl.
Sztuczna inteligencja ułatwia znalezienie w umowie klauzul niedozwolonych, które są zwykle głównym argumentem w walce z bankiem. Ponieważ sprawy frankowe należą do najbardziej skomplikowanych, kredytobiorca chcący pozwać bank nie obędzie się bez doświadczonego pełnomocnika, który napisze pozew, określi kwotę roszczeń, a także będzie reprezentował frankowicza przed sądem.
Dlatego już na wstępie warto przekazać umowę wraz ze wszystkimi aneksami do profesjonalnej analizy, która w naszej kancelarii jest bezpłatna i wykonywana przez adwokatów z dużym doświadczeniem.
Dzięki temu frankowicz dowie się nie tylko, jakie wady prawne posiada podpisana przez niego umowa, ale pozyska też wiedzę, jakie ma szanse w starciu z bankiem.
Zdecydowanie tak. Unieważnienie umowy frankowej to coś, do czego powinien dążyć obecnie niemal każdy frankowicz, nie tylko ten, który jeszcze spłaca swój kredyt, ale również taki, który rozliczył się już z bankiem ze swoich zobowiązań.
Statystyki z ostatnich miesięcy są bezlitosne dla banków – przegrywają one aż 97% spraw, w których powodami są frankowicze. W 92% przypadków udaje się pełnomocnikom powodów doprowadzić do całkowitego unieważnienia umowy, po którym uważana jest ona za nigdy niezawartą.
Kredytobiorca, który doprowadzi do prawomocnego unieważnienia swojej umowy frankowej, może liczyć na:
W wielu przypadkach udaje się kredytobiorcy wywalczyć też ustawowe odsetki za zwłokę, które w związku ze wzrostem stóp procentowych w Polsce są od pewnego czasu rekordowo wysokie. Sądy różnie zapatrują się na kwestię zasądzania na rzecz kredytobiorców tych odsetek, ale wydano już setki prawomocnych wyroków, w których ta dodatkowa korzyść została powodom przyznana.
Co musi zrobić kredytobiorca po unieważnieniu umowy? Jest on zobowiązany do rozliczenia się z bankiem jedynie z pożyczonej kwoty. W wielu przypadkach już w momencie inicjacji procesu cała ta kwota lub jej lwia część została bankowi spłacona.
W takim przypadku kredytobiorca już na początkowym etapie postępowania może złożyć wniosek o zabezpieczenie swoich roszczeń, czyli poprosić sąd o zgodę na wstrzymanie dalszej spłaty zobowiązania do czasu ogłoszenia wyroku.
Ugody z Santander Bank Polska są możliwe, aczkolwiek nie są proponowane frankowiczom na masową skalę. Bank nie zdecydował się na wdrożenie pilotażu ugód na wzór zaproponowany przez KNF. Powodem jest wzrost stóp procentowych – Santander jako jeden z nielicznych banków rozumie, że w tej sytuacji jego propozycja ugody nie będzie dla frankowiczów szczególnie korzystna.
Dlaczego? Ponieważ ugoda frankowa to w rzeczywistości zamiana kredytu waloryzowanego do CHF na kredyt złotowy. Oczywiście zmianie ulega również stawka oprocentowania. Kredyt przestaje być oparty o wskaźnik SARON i zaczyna być zależny od WIBOR-u, który jest obecnie źródłem udręki dla setek tysięcy kredytobiorców w Polsce.
Aby osłodzić frankowiczom niekorzystne warunki, Santander Bank Polska proponuje obniżenie salda kredytu i stałe oprocentowanie na okres 5 lat. Trudno jednak z entuzjazmem przystać na takie zasady, jeśli do dyspozycji jest dużo lepsza opcja – pozbycie się kredytu raz na zawsze poprzez unieważnienie umowy w sądzie.
Z pozwaniem banku nie warto czekać – nie ma już po prostu na co. Linia orzecznicza w tych sprawach jest jasna – sądy stają po stronie kredytobiorców i w niezwykle rzadkich przypadkach oddalają ich roszczenia. Trzeba mieć jednak na uwadze, że postępowania frankowe trwają dość długo – nawet 3 do 5 lat. Banki bardzo często odwołują się od decyzji sądów I instancji, co wydłuża proces o ok. rok.
Wnioskują też o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego, co może odwlec w czasie wydanie wyroku nawet o 6 miesięcy. Dodatkowo chętnych do pozwania banku przybywa – w Polsce toczą się dziesiątki tysięcy postępowań, z których zdecydowana większość przypada na stołeczne sądy, gdzie na wyrok trzeba czekać najdłużej.
Jedynym słusznym krokiem w tej sytuacji jest jak najszybsze przekazanie umowy do analizy doświadczonemu prawnikowi i rozpoczęcie prawnej procedury mającej na celu odzyskanie nienależnie pobranych przez bank środków.