Rynek Forex to rynek walutowy w ramach którego m.in. korporacje międzynarodowe, banki czy inwestorzy instytucjonalni przeprowadzają operację wymiany walut, czyli innymi słowy jest to rynek, gdzie handluje się pieniędzmi za pieniądze. Przeciętny Kowalski na rynku takim najczęściej zakłada się z biurem maklerskim bądź brokerem finansowym, którzy najpierw nęcą potencjalnego klienta ogromnym i szybkim zyskiem, by w obliczu kryzysu i nieudanych transakcji pozostawić go z zadłużeniem sporo przewyższającym posiadany kapitał. Nie ulega wątpliwości, że gra na rynku finansowym to ryzykowna zabawa, co oczywiście potwierdzają statystyki, które niestety jasno pokazują, iż ok. 90% osób, które dały się skusić foreksowi straciło cały majątek i zbankrutowało, w niektórych jednak przypadkach pechowi inwestorzy próbują odzyskać przynajmniej część utraconych pieniędzy na drodze sądowej.

Zapewne większość z nas pamięta zdarzenia z 15 stycznia 2015 r., kiedy to kurs franka szwajcarskiego poszybował znacząco w górę, a największymi poszkodowanymi na skutek zaistniałej sytuacji stały się osoby, które posiadały kredyt właśnie we frankach.

Pamiętać jednak należy, iż w wyniku nieprzewidzianego zachowania rynku, nie tylko kredytobiorcy ucierpieli, gdyż milionowe straty odnotował również rynek Forex, a więc i także osoby inwestujące na nim, które obecnie wszczynają i prowadzą liczne postępowania sądowe, aby uniknąć płacenia zadłużenia powstałego w wyniku opisanej sytuacji, wskazując, iż do powstania długu przyczyniło się również zachowanie brokerów finansowych i biur maklerskich.

Oczywiście, aby jednoznacznie stwierdzić czy stanowisko inwestora jest zasadne i czy faktycznie błędów dopuścił się broker, który tym samym naraził swego klienta na stratę, oceny należy dokonać w oparciu o konkretną sprawę i zawartą umowę, jednakże na skutek wydarzeń z 15 stycznia 2015 r. z łatwością wskazać można na dość powszechne zachowania brokerów, które skutkować mogą powstaniem po ich stronie odpowiedzialności.

Przede wszystkim brokerzy nie zrealizowali właściwie zleceń stop loss, a więc stałego zlecenia automatycznej sprzedaży wskazanej waluty w momencie, gdy cena osiągnie określoną niską wartość.

Co prawda brokerzy bronią się, iż zrealizowanie owych zleceń nie było możliwe z ich winy, lecz z powodu braku płynności, gdyż nie było chętnych do zakupu waluty po cenie, którą zakładał inwestor, problem jednakże polega na tym, że inwestorzy nie byli podczas zawierania umowy informowani, że zlecenie typu stop loss może nie zadziałać, co spowoduje wygenerowanie znacznej straty i popadnięcie przez klienta w długi.

W niektórych natomiast przypadkach firmy brokerskie informowały klientów, iż zlecenia stop loss są możliwe do zrealizowania tak jak chciał tego klient, jednakże zleceń nie realizowały lub robiły to z opóźnieniem, co przy tak dynamicznej sytuacji oczywiście generowało po stronie klienta stratę, który teraz na tej podstawie może dochodzić swych praw przed sądem.

W skrajnych przypadkach odnotowano również, iż zlecenie zostało prawidłowo wykonane, jednakże broker dnia następnego zmieniał zdanie co do dokonanej transakcji i dokonywał modyfikacji ceny, oczywiście z pokrzywdzeniem klienta.

Niepokojący jest również fakt, jaki został ujawniony właśnie na skutek zdarzeń z 15 stycznia 2015 r., iż polscy inwestorzy grający za pomocą międzynarodowych banków inwestycyjnych są przez nich gorzej traktowani niż inni klienci, gdyż zlecenia polskich klientów nie były realizowane zgodnie z kolejnością, lecz były odrzucane, a realizowano inne transakcje, co z kolei generowało znaczne straty po stronie inwestorów z Polski.

Zdarza się również, iż brokerzy świadomie wprowadzają w błąd klientów nie uprzedzając o ryzyku związanym z grą na rynku Forex. W takich przypadkach klienci są zwykle informowani, że gra na rynku inwestycyjnym nie niesie ze sobą żadnego ryzyka, a jeśli już zapis o ryzyku znajdzie się w regulaminie to jest on tak doskonale ukryty pomiędzy innymi regulacjami oraz napisany językiem praktycznie nie zrozumiałym dla przeciętnego konsumenta, że nie sposób zrozumieć jego treści i faktycznego znaczenia.

W takich więc przypadkach inwestor zwykle polega na informacjach uzyskanych od brokera, który umniejszając ryzyko, namawia do bardziej odważnego inwestowania, co niestety zwykle dla inwestora kończy się utratą posiadanych zasobów oraz wygenerowaniem znacznego długu do spłaty. Wskazane praktyki oczywiście nie powinny mieć miejsca, a broker działający w ten sposób winien ponieść konsekwencje swego działania.

Analizując powyższe nie ulega więc wątpliwości, iż jeśli broker działa nie zgodnie z zawartą umową lub świadomie narusza przepisy o obrocie instrumentami finansowymi, wówczas zasadne staje się podjęcie kroków prawnych przez pokrzywdzonego takim działaniem, problem może jednak stanowić ustalenie sądu właściwego do rozpoznania sprawy.

Kwestia ta została bowiem poruszona przez SAXO BANK, który stwierdził, iż polscy inwestorzy nie mogą dochodzić swych praw na drodze postępowania sądowego w Polsce, lecz właściwym w tym przypadku będzie sąd w Danii, gdyż tam firma ma swą główną siedzibę. Oczywiście z łatwością można się domyśleć, że takie stanowisko ma na celu ograniczenie ewentualnych powództw, mało bowiem który z polskich inwestorów zdecyduje się na prowadzenie postępowania w Danii, i to nie tylko ze względu na koszty takiego postępowania.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *