Niedawna kampania wyborcza po raz kolejny pokazała jak wiele politycy są wstanie zrobić, a raczej obiecać, aby uzyskać przychylność wyborców. Przez ostatnie miesiące zewsząd byliśmy zasypywani spotami i deklaracjami kandydujących partii, które zapewniały nas, że wybór właśnie tego konkretnego ugrupowania zapewni obywatelom liczne korzyści, poprawę sytuacji materialnej oraz dodatkowe przywileje. Kampania się skończyła, kto odniósł sukces, a kto sromotną porażkę wszyscy wiemy, co jednak ze wszystkimi obietnicami złożonymi podczas wyborów? Czy można polityków z nich skutecznie rozliczyć i dochodzić ewentualnego spełnienia złożonych obietnic na drodze postępowania sądowego?

Dyskusja na temat żądania spełnienia obietnic złożonych przez polityków podczas wyborów rozgorzała na nowo, gdy Roman Giertych zapowiedział złożenie pozwu zbiorowego w przypadku nie wywiązania się przez PIS z zobowiązań promujących ich kampanię wyborczą, a mianowicie z dodatkowego świadczenia w wysokości 500 zł na dziecko. Pamiętać jednak należy iż, aby pozew wywołał określone skutki prawne, a więc żeby zainicjował postępowanie sądowe, musi nie tylko spełniać warunki formalne określone przepisami, lecz również muszą istnieć przepisy regulujące dany stosunek bądź sytuację na podstawie których możliwe będzie skuteczne dochodzenie danego roszczenia, co niestety w przypadku obietnic wyborczych wcale takie oczywiste nie jest.

Przepisem na podstawie, którego próbowano już konstruować i opierać roszczenie w zakresie żądania spełnienia obietnic złożonych podczas kampanii wyborczej jest uregulowanie zawarte w Kodeksie cywilnym, które stanowi, iż kto przez ogłoszenie publiczne przyrzekł nagrodę za wykonanie oznaczonej czynności, obowiązany jest przyrzeczenia dotrzymać. Przyrzeczenie publiczne ma zatem charakter jednostronnej czynności prawnej kreującej stosunek zobowiązaniowy, a oświadczenie to powoduje stan związania przyrzekającego wobec osób, do których zostało ono skierowane, i zobowiązuje go do spełnienia obiecanego świadczenia w razie wykonania czynności wskazanej w tym oświadczeniu. Wydaje się więc, że istnieje podstawa prawna, która legitymizuje wyborców do rozliczania polityków z niespełnionych obietnic złożonych podczas kampanii. Pamiętać jednakże należy, iż prawidłowe stosowanie prawa nie może opierać się jedynie na literalnym brzmieniu przepisów, gdyż poprawna analiza danych uregulowań i trafne ich zastosowanie jest możliwe tylko przez pryzmat stanowiska doktryny i judykatury w tej kwestii, co w przypadku obietnic wyborczych diametralnie zmienia ich „pozycję” i możliwość kierowania jakichkolwiek roszczeń opartych na ich podstawie. W doktrynie od lat przyjmuje się bowiem, iż charakteru przyrzeczenia publicznego w rozumieniu przepisów Kodeksu cywilnego, nie mają obietnice wyborcze. Wskazany pogląd stanowi pokłosie uchwały Sądu Najwyższego z dnia 20 września 1996 r., sygn. akt: III CZP 72/96, której teza brzmi, iż „nie jest dopuszczalne dochodzenie na drodze sądowej spełnienia obietnic wyborczych”. W uzasadnieniu wskazanej uchwały Sąd Najwyższy wskazał ponadto, że „Obietnice wyborcze nie powodują skutków cywilnoprawnych. Nie są one bowiem zdarzeniami prawnymi w rozumieniu źródeł zobowiązania cywilnego. Bliżej uściślając zakres rozważań, należy stwierdzić, że głoszenie przez kandydata obietnic nie oznacza, że doszła do skutku czynność prawna. Istotnym elementem takiej czynności jest oświadczenie woli złożone w celu wywołania skutków w zakresie stosunków prawa cywilnego, w szczególności w celu powstania, zmiany lub ustania określonego stosunku. Tymczasem kandydat do wyboru na urząd, przyjmując dany program wyborczy i uszczegółowiając go w akcji agitacyjnej mniej lub bardziej konkretnymi obietnicami, nie wyraża woli nawiązania z wyborcą stosunku cywilnoprawnego, rodzącego określone zobowiązanie do spełnienia obiecanego świadczenia w razie wygrania wyborów. Natomiast, głosząc obietnice, kandydat wyraża jedynie gotowość urzeczywistnienia w granicach przypisanych do danego urzędu uprawnień oraz w ramach możliwości politycznych prezentowanego programu wyborczego, czym zachęca wyborców do opowiedzenia się za jego kandydaturą. Niezrealizowanie programu wyborczego, przyjętego w okresie kampanii, nie pociąga za sobą odpowiedzialności cywilnej. (…) na skutek głoszenia obietnic wyborczych, nie dochodzi pomiędzy kandydatem i wyborcami do zawarcia umowy cywilnej, na którą można byłoby powoływać się przed sądem jako na prawną podstawę dochodzonego roszczenia. (…) Przyjęcie odmiennego stanowiska prowadziłoby do powstania trudno wyobrażalnych konsekwencji w postaci warunków sprzyjających licznym procesom sądowym, angażujących po obydwu stronach uczestników kampanii wyborczych, na różnych szczeblach, także samorządowych, gdzie również w okresie wyborów popularyzowane są programy zawierające wiele obietnic skonkretyzowanych w proponowanych zadaniach.”.

W świetle powyższego, ciężko uznać, iż zapowiadany po ostatniej kampanii wyborczej pozew zbiorowy zostanie uwzględniony i przyniesie oczekiwany rezultat. Uwzględnienie wskazanego powództwa łączyć się będzie bowiem z przełamaniem dotychczasowej linii orzeczniczej w tym zakresie, która od prawie dwudziestu lat pozostaje niezmienna, oraz ze zmianą dotychczasowego sposobu prowadzenia kampanii wyborczych, nie mówiąc już o prawdziwej „puszce Pandory”, która otworzy się, gdy pozew z roszczeniem za niedotrzymanie obietnic wyborczych zostanie uwzględniony, albowiem przy okazji każdej kampanii wyborczej pojawiają się obietnice bez pokrycia, dlaczego więc nie rozliczyć polityków za każdą z nich?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *