Frankowicze w sądach walczą o usunięcie z umów niedozwolonych postanowień, bądź o unieważnienie całej zawartej umowy kredytowej, zgodnie jednakże z opinią Rzecznika Generalnego TSUE, decyzja w tym względzie należy do kredytobiorcy. Żądając unieważnienia umowy należy jednak zdawać sobie sprawę z konsekwencji, które z takim żądaniem się wiążą, gdyż zdarza się, że unieważnienie nie jest komfortową sytuacją dla frankowicza.

Zgodnie z zasadami zawartymi w Kodeksie cywilnym, w przypadku stwierdzenia nieważności danej czynności prawnej, każda ze stron zwraca drugiej stronie to co od niej na postawie nieważnej czynności otrzymała, bank powinien więc zwrócić wszystko to co od kredytobiorcy otrzymał na podstawie zawartej umowy, a kredytobiorca oddać powinien kwotę udzielonego kredytu, w praktyce jednakże istnieje w tym zakresie duży problem, gdyż sądy dwojako podchodzą do kwestii wzajemnych rozliczeń stron.

Pierwszy sposób na rozliczenie banku z kredytobiorcą to tzw. teoria salda, która jest korzystniejsza dla banków i która stosowana już była przez sędziów orzekających w sprawach frankowych.

Zgodnie z tą teorią, w przypadku wzajemnego bezpodstawnego wzbogacenia, co zdarza się często właśnie w przypadku stwierdzenia nieważności umowy, sąd bierze pod uwagę saldo rozliczenia pomiędzy stronami, a nie roszczenia każdej ze stron, czyli pieniądze zwraca ta strona, która uzyskała większą korzyść.

Stosując wskazaną teorię zapadały już wyroki w których sądy, mimo iż stwierdziły nieważność zawartej umowy kredytowej, to jednak nie zasądzały na rzecz kredytobiorców zapłaconych rat, gdyż kredytobiorcy nie spłacili jeszcze całego kapitału, który został im udostępniony przez bank.

Wyrok taki wydany został m.in. przez Sąd Okręgowy w Warszawie, sygn. akt: XXV C 695/17, w którym to sąd zamiast żądanej przez kredytobiorców kwoty 78 000 zł, zasądził na ich rzecz jedynie ok. 24 500 zł, pomimo że umowa o kredyt została unieważniona.

W przedmiotowej sprawie sąd doszedł bowiem do wniosku, że skoro kredytobiorcy zaciągnęli kredyt na kwotę 231 000 zł, a spłacili kwotę 255 500 zł, to należy się im tylko różnica powstała pomiędzy tymi kwotami, czyli 24 500 zł.

Stosowanie teorii salda jest jednak o tyle niebezpieczne, że w sytuacji, gdyby kredyt nie został spłacony w całości to żądanie zapłaty kredytobiorców mogłoby zostać oddalone w całości, choć uzyskując unieważnienie umowy teoretycznie wygrali postępowanie, a bank może zacząć dochodzić pozostałej do spłaty części.

Kancelaria Sosnowski adwokaci i radcowie prawni – prowadzi sprawy frankowiczów od 2014 r. – posiadamy duże doświadczenie dlatego jesteśmy w stanie doradzić najlepszą metodę działania dostosowaną do sytuacji DANEGO frankowicza! Nie stosujemy szablonowych rozwiązań – każda sytuacja jest dokładnie analizowana przed określeniem roszczenia!

Co również niepokojące, wyroki w których zastosowano teorię salda zapadały w sprawach w których banki nie podnosiły zarzutu potrącenia roszczenia kredytobiorcy z roszczeniem banku o zwrot kredytu, jak również sąd orzekający nie odnosił się do kwestii przedawnienia roszczeń banków o zwrot kapitału, choć termin ten jest znacznie krótszy i wynosi trzy lata.

Drugi sposób na rozliczenie kredytobiorcy z bankiem opiera się na tzw. teorii kondykcji, która polega na tym, że każda ze stron zgłasza przysługujące jej roszczenie, a sąd nie orzeka o wzajemnym potrąceniu automatycznie.

Jeżeli więc tylko kredytobiorcy domagają się zapłaty, to zgodnie z teorią kondykcji, sąd powinien zasądzić tylko ich roszczenie, zgodnie z pozwem, natomiast bank musiałby wytoczyć odrębne powództwo w którym dochodziłby zapłaty swoich należności.

W takim przypadku, sąd zobowiązany byłby również do zbadania terminów przedawnienia roszczeń, które w przypadku banków wynoszą tylko trzy lata od dnia udostępnienia środków, nie ulega więc wątpliwości, że w większości przypadków roszczenia banków już dawno by się przedawniły i kredytobiorcy nie byliby zobowiązani do zwrotu tego co otrzymali.

Inny problem, który może się pojawić to roszczenia banków do byłych klientów o wynagrodzenie za nieodpłatne korzystanie z kapitału, zwłaszcza w przypadku zastosowania teorii kondykcji i przedawnienia roszczeń banków, zdania na temat zasadności takich roszczeń również jednak są podzielone.

Ryzyko unieważnienia umowy kredytowej polega więc na tym, że w sumie to nie do końca wiadomo jak sądy podejdą do wzajemnych rozliczeń, gdyż zawsze istnieje obawa, że zastosowana zostanie teoria salda, co jest szczególnie niebezpieczne w przypadku, gdy kredyt nie został w całości spłacony, dlatego odfrankowienie kredytu może wydawać się lepszym rozwiązaniem.

Z drugiej jednak strony nie można zapomnieć, że sądy już wiele umów o kredyt we frankach unieważniły i wiele zgłoszonych przez kredytobiorców żądań zapłaty zostało uwzględnionych, choć należy się liczyć z tym, że w takich przypadkach banki będą walczyć o swoje w odrębnych procesach.

Przeczytaj także:

Unieważnienie umowy frankowej. GETIN BANK oddaje frankowiczom 220.000,00 zł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *