Czy istnieje coś takiego jak darmowy kredyt? Pewno większość osób powie, że nie, w końcu nawet z przepisów wynika, że na udzieleniu kredytu bank musi zarobić, my jednak powiemy, że tak, gdyż taki właśnie wyrok wydał w dniu 6 grudnia 2018 r. Sąd Rejonowy dla Warszawy- Śródmieścia w Warszawie, sygn. akt: VI C 1780/18.

Wskazany wyrok zapadł po rozpoznaniu sprawy zainicjowanej przez klientkę banku, która w pozwie domagała się zasądzenia kwoty w wysokości 33 613,31 zł z tytułu zawartej umowy kredytowej waloryzowanej do franka szwajcarskiego.

Co ciekawe, kredyt zaciągnięty został w 2008 r. na kwotę 34 200,00 zł, powództwo wniesiono 10 lat później, wskazując, że przez ten okres klientka poniosła łączne koszty (razem z kwotą udzielonego kredytu) w wysokości 71 470,36 zł, kredyt ten wcale nie był więc tanim kredytem, gdyż koszty przewyższały jego wartość.

W przedmiotowej sprawie klientka swe roszczenie oparła na tzw. „sankcji darmowego kredytu”, która wynikała z ustawy o kredycie konsumenckim, obowiązującej w chwili zaciągnięcia zobowiązania.

Zgodnie z brzmieniem art. 15 ówczesnej ustawy, w przypadku naruszenia przez kredytodawcę postanowień art. 4-7 ustawy, treść zawartej umowy o kredyt konsumencki ulega zmianie w ten sposób, że konsument, po złożeniu kredytodawcy pisemnego oświadczenia, obowiązany jest do zwrotu kredytu bez oprocentowania i innych kosztów kredytu należnych kredytodawcy, w terminie i w sposób ustalony w umowie, zadaniem Sądu było więc ustalenie czy w przedmiotowej sprawie przesłanki wskazane w ustawie zachodzą i czy ma ona zastosowanie w zaistniałym stanie faktycznym. 

Ustalając czy w danej sprawie nastąpiła sankcja darmowego kredytu Sąd skupić musiał się przede wszystkim na wyjaśnieniu spornego między stronami całkowitego kosztu kredytu.

Przeczytaj także:

Kredyt we frankach – kolejny raz wygrywamy z Raiffeisen Bank Polska S.A.

Przedsiębiorcy także wygrywają w sprawach frankowych – Raiffeisen Polbank przegrywa

W pierwszej kolejności Sąd ustalił, że kredytobiorczyni skorzystała z sankcji kredytu darmowego o którym stanowiła ustawa o kredycie konsumenckim i fakt ten zakomunikowała bankowi poprzez złożenie stosownego oświadczenia, pozwany bank co prawda oświadczenia tego nie uznał, lecz Sąd nie miał wątpliwości, że zawarta pomiędzy stronami umowa wskazanej ustawie podlega.

W związku z powyższym, zadaniem Sądu było zbadanie czy zostały spełnione warunki uzasadniające skorzystanie z sankcji darmowego kredytu, a więc czy naruszone zostały art. 4-7 ustawy, stanowiące o warunkach formalnych zawieranej umowy oraz całkowitych kosztach kredytu.

Po dokonaniu wszechstronnej analizy zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego Sąd doszedł do przekonania, iż dokumenty przedstawione przez pozwany bank nie wskazują, aby wszystkie elementy wymagane przedmiotową ustawą zostały w umowie zawarte, w umowie tej w szczególności zabrakło określenia RRSO i całkowitego kosztu kredytu.

Powódka przede wszystkim wskazywała, iż koszt kredytu nie uwzględniał spreadu walutowego i Sąd z tym poglądem się zgodził wskazując, że ten element powinien być jasno wypunktowany przez bank, jeżeli kredyt podlega pod umowę konsumencką.

Zdaniem Sądu elementy spreadu powinny znaleźć się w umowie określone szacunkowo na datę zawarcia umowy, aby ten koszt był znany chociażby w przybliżeniu konsumentowi. Brak wypełnienia tegoż obowiązku przez bank zaważył na tym, że sankcja kredytu darmowego stała się w przedmiotowej sprawie zasadna.

W przedmiotowej sprawie Sąd ponadto zwrócił uwagę, iż zawarta przez strony umowa kredytowa zawierała również niedozwolone postanowienia umowne, które nakładały na powódkę konieczność ponoszenia kosztów zawartej przez bank generalnej umowy ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, gdyż w taki oto sposób bank wzbogacił się o pobraną od powódki kwotę z tytułu kosztów ubezpieczenia niskiego wkładu własnego.

Sąd zaprezentował więc w tym zakresie stanowisko ugruntowane już praktycznie w orzecznictwie, zgadzając się z powódką, że postanowienie umowne obciążające ją tym obowiązkiem skutkowało rażącym naruszeniem jej interesów jako konsumenta, bowiem kształtowało jej prawo w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami.

Sąd podkreślił, że interes banku został zabezpieczony przede wszystkim ustanowioną na nieruchomości kredytobiorcy hipoteką, a ubezpieczenie niskiego wkładu własnego stanowi dodatkowe zabezpieczenie kredytobiorcy z tytułu ryzyka niespłacenia kwoty stanowiącej różnicę pomiędzy wartością nieruchomości w chwili udzielenia kredytu, a wymaganym przez bank wkładem własnym. W takiej sytuacji doszło do rażącego naruszenia interesów konsumenta poprzez obciążenie go nieuzasadnionymi kosztami związanymi z kontynuacją ubezpieczenia.

Na koniec warto zaznaczyć, że wyrok w przedmiotowej sprawie wydany został już na pierwszej rozprawie, bez konieczności przesłuchania powódki i powołania biegłego sądowego, zatem i postępowanie sądowe przeciwko instytucji finansowej może się szybko zakończyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *